Złoto Kamila Stocha na Dużej skoczni olimpijskiej w PyongChang

Opis konkursu indywidualnego na dużej skoczni w PyongChang

W końcu doczekaliśmy się medalu w PyongChang. I to od razu złoto. Zdobył go nasz orzeł z Zębu – Kamil Stoch. Drugi był Niemiec Andreas Wellinger, a trzeci Norweg Robert Johanson. Przed zawodami wiele się mówiło o pechu Polaków podczas konkursu na normalnej skoczni.

Padały też stwierdzenia, że wiatr sprzyja Norwegom, bo oni lubią latać na przednich wiatrach. W sobotę na skoczni olimpijskiej HS142 w PyongChang panowały równe warunki dla wszystkich. Wiatr, a właściwie ruchy powietrza oscylowały 0-0,4 m/s z przodu lub z tyłu. Dawało to równe szanse wszystkim skoczkom. Dobrej myśli był też Prezes Polskiego Związku Narciarskiego, twierdząc, iż w takich warunkach mamy duże szanse pokonać Norwegów i Niemców.

W konkursie wystąpiło czterech Polaków: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula i Maciej Kot. Stoch był stawiany w roli faworyta do medalu, a oprócz niego Norwegowie Stjernen, Forfang, Johansson i Tande oraz zwycięzca zeszłotygodniowego konkursu na skoczni normalnej Andreas Wellinger. Kamil niemal w każdym skoku na dużej skoczni plasował się w pierwszej trójce. W serii próbnej, poprzedzającej główne zawody, najlepiej wypadł Forfang. Norweg skoczył 139 metrów. Na 2 miejscu sklasyfikowano Freitaga, a na 3 pozycji Kamila Stocha. W czołowej dziesiątce treningu, na 9 pozycji był Dawid Kubacki. Jak wspomniałem wcześniej, pierwsza seria skoków rozgrywana była w równych warunkach.

Kamil Stoch nie zawiódł swoich kibiców. Skakał przy wietrze z tyłu i osiągnął 135 metrów. Dodatkowo otrzymał, aż 58,5 punktu od sędziów za styl. Pozwoliło mu to wyprzedzić o 3,4 punktu Michaela Hayboecka, który uzyskał 140 metrów i  Andreasa Wellingera o 4,6 punktu skaczącego na odległość 135,5 m. Na piątym miejscu zameldował się Dawid Kubacki po skoku na 134,5 metra. Miał on stratę 1,4 punktu do Wellingera i 0,9 punktu do czwartego Johanssona. Do drugiej serii awansowali również Stefan Hula (12 miejsce) i Maciej Kot (17 miejsce). W drugiej serii, dla pierwszej dziesiątki konkursu warunki pogorszyły się i zaczęło wiać w plecy trochę mocniej.

Zdarzył się też mocniejszy wiatr pod narty, który wykorzystał Andreas Wellinger szybując na 142 metr. Następnie skakał Michael Heyboeck. Austryjak nie poradził sobie z presją i skoczył krótko, wylatując poza podium. Kamil Stoch usiadł na belce w momencie, kiedy wiatr wiał znowu w plecy. Skoczył 136,5 metra. Skok ten przy dodatniej bonifikacie za wiatr dał mu zwycięstwo nad Wellingerem. Trzecie miejsce zajął Norweg Robert Johansson, który w drugiej serii skoczył 134,5 metra.

Czwarty był Daniel Andre Tande, który w drugiej serii skoczył 138,5 metra, co przesunęło go z piętnastej lokaty po pierwszej serii. Dawid Kubacki w drugiej próbie skoczył tylko 126 metrów, co ostatecznie dało mu tylko dziesiąte miejsce. Pozostali Polacy zajęli pozycje w drugiej dziesiątce. Hula był piętnasty, a Kot dziewiętnasty. Czy sukces Kamila Stocha zdejmie ciężar z naszej drużyny i powalczy ona o olimpijskie złoto w konkursie drużynowym? Zobaczymy w poniedziałek o 13:30 polskiego czasu. Meteorologowie zapowiadają podobne warunki do dzisiejszych. W niedzielę zaś o 11:25 dekoracja naszego mistrza Kamila Stocha.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *